poniedziałek, 25 marca 2013

Lepszych urodzin nie mogłabym sobie wymarzyć

Biorąc pod uwagę  że totalnie nie miałam szczególnej ochoty i nie ekscytowałam się zbytnio, jestem zaskoczona, że świętowałam urodziny całą dobę, z przedłużeniem do dwóch. Dużo przyjemnej muzyki, dużo zaskoczeń i dużo osób, które wywołują we mnie tak dobre i silne emocje. Tony wypalonego tytoniu i innych przyjemnych papierosów, całe mnóstwo ciekawych rozmów i hektolitry wypitej wódki. Muzyka i Świat w międzyczasie, która dla mnie absolutnie istniała od jej wizualnej strony.
Jeśli mam być szczera, to właśnie piątkowa noc zaskoczyła mnie najbardziej. Już dawno zrozumiałam, że kończąc pracę o 2 w nocy jestem w stanie zrobić i usłyszeć dużo. Drugi raz w życiu w tej piwnicy usłyszałam coś co wywołało we mnie tak ogromne zaskoczenie. Po raz pierwszy (już jakiś czas temu, żegnając Czarną -jedną z najciekawszych osobowości Alchemii), kiedy usłyszałam przyjemne połączenie hh z drum’n’bassami i dubstepami w wykonaniu Leszka aka Dj Contesty, który swój set rozpoczął od Franka Kimono i poprowadził wszystkich obecnych w niesamowicie przyjemną i dobrą muzyczną wędrówke. Po raz drugi ‘prywatną’ sesje z dźwiękami zaserwowali mi właśnie Discomule i Senor Soul! Nie spodziewałam się, że usłyszę w zupełnie nieznanej mi wcześniej odsłonie krakowskich djów, którzy swoim setem z każdym wałkiem rozczulali moje uszy jeszcze bardziej. Duet Discomule i Senor Soul to zdecydowanie połączenie idealne! Szczególnie Discomule tj. Burczyn pokazał się z zupełnie innej muzycznej strony, która w przeplocie z kawałkami Senor Soula wybudowała bardzo przyjemną całość. Dźwięki chłopaków przeplatały się jak warkocz, jeden po jeden, przenikając całą(niestety prawie pustą) przestrzeń alchemicznej piwnicy.  Przyjemnie jest widzieć i słyszeć djów, którzy znają się na tyle, że z dużą swobodą i smakiem tworzą tu i teraz tak dobry, idealnie wyselekcjonowany set.
http://www.youtube.com/watch?v=6W6zniId77Y To jedna z burczynowych perełeczek tego setu, którą w odpowiedzi Senor Soul przypieczętował Blake’iem http://www.youtube.com/watch?v=sIItIq_W3eE  Nie trudno sobie wyobrazić, jak dobre dźwięki słyszałam tej nocy!

Nie przeczę, że trudno w swoje urodziny funkcjonować na kacu, wiedząc, że ma się jeszcze ogrom do zrobienia, ale zdecydowanie piątkowa noc była tego warta. I MiŚ’owe projekcje w Mandze z puszką colki w dłoniach to również najlepszy z możliwych pomysłów na wyleczenie się z wszelkiego zmęczenia. Potem już było tylko lepiej: małe grono bliskich na obiadku, dobre winko i znów Alchemia, w zupełnie innej odsłonie, z ulubioną ekipą za każdym z barów.
Sina. na początku swojego setu nieco przynudzał, jakby totalnie nie mógł się odnaleźć w tej przestrzeni, z tą publiką. Z każdą chwilą jednak dało się słyszeć, że zaczyna się oswajać, że jak ryba w wodzie zaprasza do oceanu pełnego dobrych dźwięków. Nigdy w życiu nie wypaliłam tylu „klepsydr czasu”, bo z końcem kolejnego papierosa nie byłam w stanie po prostu wyjść i nie popływać w tych brzmieniach. Z głośników słychać emocje, najżywsze i bardzo zróżnicowane, przyprawione melodyjnymi i mocnymi dźwiękami.  Barry Gordon wydawał się być bardzo zaskoczony słysząc wiwaty i oklaski spod sceny, zdaje się być bardzo pokornym i nieśmiałym człowiekiem. Jakby uważał, że to co przekazuje muzyką jest właśnie tym co ma do zaoferowania światu i jego osoba już nie jest tak ważna. Nie mogłyśmy się powstrzymać, by po secie zaprosić Go na orzechóweczke (która w rezultacie stała się piołunówką, gdyż był bardzo ciekaw jak smakuje), by podziękować Mu za dźwięki i nastrój, w który nas wprowadził. Widać mamy szczeście wraz z moją towarzyszką podróży do Panów z Project Mooncircle, wliczając w to rzecz jasna KRTS’a, który do tej pory przyjeżdżając do Polski maluje na naszych twarzach uśmiech! Trzeba też przyznać, że Minoo z Asfalt Records stworzył idealne podwaliny i podstawe pod seta gwiazdy, wprowadzając publikę w nieco tajemnicze i mroczne muzyczne rejony, stwarzając niepowtarzalny klimat, który Sina. podbijał podczas swego setu. Support godny braw!
Kto nigdy nie słyszał Barry’ego Sina. Gordona niech nadrabia: http://www.youtube.com/watch?v=9ioyZZafOMg !

Sobota rzecz jasna nie skończyła się na Sinie. Zaraz później pobiegłyśmy na Kassem Mosse do Pauzy, którego wybaczcie pamietam jak przez mgłę, gdyż to tańczyłam, to cieszyłam się kolejnymi osobami, które spotkałam i z którymi marzyłam by porozmawiać choć chwilę. Na pewno tanecznie, imprezowo. Klub Pauza ostatnio pozwala sobie, by gwiazdy rozpoczynały set koło 1:30/2 co jest wyśmienitym pomysłem, bo bez względu na to co dzieje się na mieście, można skończyć w Pauzie przy naprawde dobrych dźwiękach. Pamietając jednak Kassem’a z Nowej Muzyki jestem przekonana, że całościowo set był wyśmienity. Nowomuzycznie Mosse wywoływał we mnie dreszcze, tym razem w Pauzie ilekroć wychodziłam na parkiet zapominałam o całym świecie skąpana w dźwiękach.
http://www.youtube.com/watch?v=L0xg8RxCPyw czegóż innego można się spodziewać!

Noc skończyła się rzecz jasna porankiem w Rozrywkach 3, z niedzielną pobudką o 15 i biegnięciem jak na zabicie do Mangi. Tym razem nieco odmóżdżające filmy, pełne groteski i absurdu( szczególnie o groupies).
Inne cele na niedziele zaserwowały mi koncert O.S.T.R.’a i Hadesa z Ich nową płytą na sam koniec mego weekendowego dnia. Powiem tyle, że Ostry ciągle freestyluje najlepiej, ma w sobie dobrą energie i oprócz nowego materiału można było usłyszeć stare dobre teksty. Hadesa chyba nie jestem w stanie mimo wszystko polubić. Na pewno wolę go słuchać niż na Niego patrzeć, szczególnie gdy dobrze widać, że wypił i wypalił już swoje tego dnia i wcale nie pomaga Mu to w rapowaniu, o freestylach nie wspominając. Koncert udany, choć przykro jest się czuć starą pośród rówieśników lub niewiele młodszych ode mnie. Szkoda również, że główna tematyka koncertu to palenie joitów, jakby Panowie na przestrzeni swoich tekstów nie mówili o niczym więcej. Zaskoczenie tym większe, że ochrona na bramkach sprawdzała nawet co sie ma w paczkach po papierosach! 


Jedyne czego żałuje, to tego, że nie zdążyłam w tym biegu zaglądnąć do Domu Kolejarza, zresztą sami zobaczcie jak pięknie bawiła się Muzyka i Świat! : http://muzyka.onet.pl/galerie/festiwal-muzyka-i-swiat-potancowka-w-domu-kolejarz,5452187,0,galeria-mala.html


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz