wtorek, 24 kwietnia 2012

Klepsydra czasu.

Chyba każdy tak miał, że gdy zaczynał palić w liceum musiał chadzać gdzieś za winkiel, co by żaden z nauczycieli go nie przyuważył. U mnie nazywało się to tzw. 'zakioszczem', gdzie zbierała się dość pokaźna grupka ludzi, którzy na długiej przerwie wypalali po szlugu. Co więcej, z większością tych osób nie rozmawiałeś w innych okolicznościach, poza nikotynowymi. I stąd powstał pomysł: klepsydra czasu. Tylko ci, którzy palą mogą pozwolić sobie na taką ignorancję, by przyjść za winkiel, zakioszcze czy pod brame i zapalić papierosa i zamienić kilka słów z towarzyszami, po czym skończyć papierosa, zgasić go i odejść bez zbędnego tłumaczenia. Bo przecież przyszedłem tutaj na papierosa, a nie żeby pogadać. Skoro skończyłem papierosa, to idę dalej. Stosuję tę zasadę do dzisiaj, kiedy nie mam ochoty rozmawiać z kimś znajomym, napotkanym bardziej lub mniej przypadkowo- kończę papierosa i bez tłumaczeń odchodzę. Przedłużenie klepsydry czasu, to jest zapalenie jednego po drugim jest iście dużym komplementem dla rozmówcy! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz