![]() |
| Łukasz Kuś © http://blog.pauza.pl |
Idealny dzień, idealna uczta muzyczna na mieście. O kim mowa? Rzecz jasna, Long Arm-14.12-Pauza.
Tego przyjemnego Ruska poznałam już jakiś czas temu, zachwycona pierwszymi dźwiękami już nie mogłam się od Niego oderwać. Podsłuchy, szmery i zmiany tempa tego Pana wyśmienicie smakują z różnymi smakołykami.
Koncert początkowo miał się odbyć w Alchemii w ramach Slow Blow, jednak został przeniesiony z listopada na grudzień do krakowskiej Pauzy. I biada tym wszystkim, którzy nie ogarnęli, że ten koncert był jednym z tych, na które czeka się z wypiekami na twarzy i którego słucha się z ciarkami na plecach. Ja absolutnie długo czekałam na Long Arm'a w Polsce, gdy zobaczyłam alchemiczny plakat nie mogłam uwierzyć, że ten właśnie człowiek przybywa do mojej ukochanej Alchemii, tymczasem dodatkowy miesiąc czekania to była męka połączona z ekscytacją. Nie wyobrażam sobie nie być tam, nie wyobrażam sobie odpuścić sobie orgazmu muzycznego- a niestety o nie równie ciężko.
Sam set to majstersztyk na najwyższym poziomie. Wspomnieć jednak najpierw należy o przedkoncertowej dawce muzycznej i Good Paul'u, którego od wieków nie słyszałam w tak dobrym wydaniu, a uwierzcie- w Krakowie tego Pana słychać często. Paweł Woźniak nieco bardziej imprezowy niż zwykle, uderzający w inne muzyczne tony, z całą gamą technicznych umiejętności. Szczególnie ostatnia partia Jego setu, w połączeniu z napięciem i ekscytacją gwiazd wchodzących za moment na scenę, to kwintesencja dobrej selekcji, dobrego smaku i wyczucia Good Paul'a.
Long Arm w połączeniu z Ruslan'em Gadzihimuradov'em na perkusji to spokój i dynamika w jednym. Idealne tempo, idealne zgranie, idealne porozumienie między muzykami. Żaden moment setu nie nudził- uwierzcie od wieków nie byłam w stanie wystać 1,5h seta- a wręcz każda kolejna minuta zachwycała coraz bardziej. Wystarczyło spojrzeć na ludzi: błogie uśmiechy, pozamykane oczy. Z delikatnych dźwięków wyłaniały się mocne, szybkie perkusyjne akcenty, by znów wrócić do eterycznych wokali i szmerów. Letter from Space zamykający koncert to absolutnie wisienka na torcie setu podczas, którego działo się tak dużo.
http://www.youtube.com/watch?v=ufeGtTYLrPQ
Noc okazała się być jeszcze bardziej łaskawa dla mnie i towarzyszki moich muzycznych podróży. Rozrywki 3 i sety Kuby Gordonia(aka Senor Soula) oraz Piotra Burczyna(aka DiscoMule) to after, którego nie mogłabym lepiej zaplanować. Miło jest widzieć przytulających się kumpli za deckami, których sety podsumować można momentem przejęcia konsoli. Kuba, który swój set kończy absolutnym klasykiem http://www.youtube.com/watch?v=WEbH9O9lnEM -to kosa, którą Piotrek idealnie przechwycił, po czym zaraził mnie tym oto numerem http://www.youtube.com/watch?v=bf6vF5BPyvI :)
Od piątku nie umiem przestać się uśmiechać!
P.S. Muszę też przyznać, że Pauza i optymalna ilość ludzi na koncercie to luksus, którego się nie spodziewałam. Może i Long Arm dla elektroniki jest jak jazz dla większości i może trafia do danej rzeszy odbiorców, ale móc ruszać się, rozpływać, uśmiechać i przeglądać w oczach ludzi , którzy mają dokładnie taki sam jak ty wyraz twarzy to przeżycie iście społeczne- nawet jak na mnie:)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz